• Kasia&Ola

Ślub i wesele 60 lat temu, rozmowa z moją babcią

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o ślubie moich dziadków – Lidki i Gienka. Pracując przy weselach, widzę ile starań i serca się w nie wkłada. Przygotowania często trwają ponad rok, a Pary Młode pragną, aby wszystko było idealnie, ale też zależy im na nietuzinkowości i wyróżnieniu się. Zaczęłam zastanawiać się jak to było kiedyś? Co jakiś czas, u mnie w domu, babcia opowiadała wyrwane z kontekstu sytuacje, które miały miejsce podczas wesela, ale nigdy nie zagłębiała się w szczegóły. Postanowiłam to zmienić.

Babciu, jak poznałaś dziadka? Od razu Ci się spodobał?

Dziadka poznałam na zabawie. Strasznie nie chciałam iść, ale koleżanka mocno mnie namawiała. Mówiła: Choć Lidka, dawno nigdzie nie wychodziłyśmy. Pamiętam wybłagałam mamę, abym mogła założyć „niedzielne obcasiki”, bo wtedy niektóre buty były na specjalne okazje. Ja na przykład najbardziej lubiłam te, które miałam przeznaczone tylko na niedzielną mszę. Za rogiem domu koleżanka pomalowała mi usta na czerwono. Miałam 17 lat, nie wolno było mi się jeszcze wtedy malować. Zabawa była taka sobie, pamiętam, że muzyka mi się nie podobała. Cały wieczór przetańczyłam z jednym chłopakiem, chyba Franek miał na imię, ale specjalnie mnie nie zainteresował. Za to dziadek Gienek spodobał się bardzo mojej koleżance. On jednak pod koniec zabawy zaproponował, że do domu odprowadzi właśnie mnie. Trochę się moja koleżanka później na mnie gniewała. Mama mówiła: Galanty, ten Twój Gienek.

Po jakim czasie dziadek Ci się oświadczył? Były jakieś oficjalne zaręczyny?

Chodziliśmy ze sobą prawie dwa lata, jak na tamte czasy to było naprawdę długo. Dziadek jakoś szczególnie się nie oświadczył, chyba nawet nie dostałam pierścionka. Teraz to nie pamiętam. Wracaliśmy od znajomych, dziadek mnie odprowadzał i pod domem mówi do mnie:

On: Widzisz Lidka jakie ja mam te buty znoszone?!

Ja: (niewzruszona) Widzę.

On: To od tego chodzenia ciągle do Ciebie.

Ja: To nie chodź.

On: No właśnie, ile można chodzić, najwyższa pora, żeby się pobrać.

No i ja właściwie nie miałam już nic do powiedzenia.

Kiedy wzięliście ślub?

Ślub braliśmy… 3 miesiące od zaręczyn. Mój brat, wujek Janek dostał 3 pokojowe mieszkanie i to była świetna lokalizacja na zabawę. Wtedy w naszej miejscowości nie było sal weselnych, trzeba było kombinować. Mieszkanie było puste, świeżo po remoncie, więc zaczęliśmy szybko zapraszać gości, jeszcze zanim wujek zaczął się meblować. Moja rodzina mieszkała w tym samym miejscu, więc szło się osobiście i zapraszało gości. Dziadek pochodzi spod Tarnowa. Kiedyś nie było takich pięknych, oficjalnych zaproszeń. Pisało się listy z informacją o weselu i zaproszeniem na nie.

Jakie dania pojawiały się na weselu? Kto gotował?

Gotowała dla nas moja mama i babcia. Niektóre koleżanki miały kucharki i to był zawsze powód do zazdrości. Teraz to może brzmi śmiesznie, ale wtedy to był prestiż. Dania były standardowe, nie było nic wyszukanego. Pojawił się rosołek, były nóżki w galarecie, bigos. Mój tata był cukiernikiem, upiekł mi piękny, trzypiętrowy tort. Do dziś pamiętam jego smak. Biszkopt przekładany kremem czekoladowym i wiśniami. Był też sernik i kruche z owocami na specjalne zamówienie dziadka. Wódkę na wesele robił dziadek z wujkiem Jankiem, u mojego taty w piekarni.

Opowiedz coś więcej o Waszych kreacjach.

Sukienkę szyła mi koleżanka mamy, Pani Zuszkowa. Wszystkie wtedy szyłyśmy u niej kreacje. Suknia była z żorżety – przeważnie ten materiał wtedy był, może były też jakieś droższe, ale mnie nie było stać. Wszystko musiało być pod szyję, miałam dekolt z kołnierzykiem i długie rękawy. Ale krój miała piękny, wybrałyśmy z krawcową z francuskich żurnali, które kupowała co miesiąc. Później sukienki często się przerabiało, ja np. moją przerobiłam na strój do chrztu dla Twojego taty. Dziadek garnitur też szył, ale nie pamiętam gdzie.

Masz tylko dwa zdjęcia z wesela? Dlaczego?

Teraz Pary Młode mają piękne sesje i całe reportaże z wesela. Kiedy my braliśmy ślub było całkiem inaczej. Zaraz po mszy w kościele szło się do fotografa i robiło zdjęcia w studiu. Ze świadkami, z druhnami, później portretowe. Jak umawiałam nas do fotografa to pomyliłam godziny i okazało się, że w tym czasie było też inne małżeństwo, które chrzciło dziecko. Nie było czasu, więc z dnia ślubu mamy tylko jedno grupowe zdjęcie. Dopiero dużo później poszliśmy z dziadkiem do fotografa i zrobiliśmy sobie zdjęcia portretowe. Byłam już wtedy w ciąży i strasznie martwiłam się, że będzie widać. Było ich więcej, ale przez lata, albo się zniszczyły, albo gdzieś pogubiły.

Powiedz coś o swoich druhnach. Czy drużbowie i druhny na weselach byli dobierani w pary?

Raczej tak. Oczywiście, zdarzało się, że ktoś bawił się z kimś zupełnie innym, ale było przyjęte, że drużba o druhnę dba, podaje jej napoje, odprowadza do domu. No i ponieważ będzie się ze sobą dużo czasu spędzało na tym weselu, to dobrze jest się wcześniej poznać. Ja na weselu miałam 12 druhen, wszystkie miały piękne niebieskie sukienki. Dziadek na swoich drużbów wybrał przeważnie braci, ale też paru jego kolegów pełniło tą rolę.

A były jakieś stałe punkty programu, atrakcje jak oczepiny itp.?

Nie było, oczepiny to raczej na wsiach się odbywały, u nas nie było takiego zwyczaju. Był uroczysty taniec pierwszej pary, bo jakoś się zabawa musiała rozpocząć. Mieliśmy małą orkiestrę, ale grało też radio.

A pamiętasz jaka była muzyka?

Taka, jaka była wtedy modna. Walce Straussa też grali, bardzo pięknie. A w kościele kolega dziadka z zagrał nam Ave Maria.

Jakbyś miała udzielić rady osobom, które biorą albo planują brać ślub, to co by to było?

Żeby podchodzić z rozsądkiem i myśleć o sprawie poważnie – w perspektywie całego życia. To ważniejsze niż wielkie zauroczenia. I że warto zawsze trochę ustąpić, jak się człowiek z kimś nie zgadza. Trzeba się umieć zgodzić, jedna i druga osoba musi zrobić po małym kroczku i wszystko da się załatwić. Tylko bez awantury, nie że na siłę, że tak musi być i już. Przecież spotykają się dwie zupełnie różne osoby, z zupełnie różnych domów, nawet gotuje się różnie. Więc na pewno dogadanie się zajmuje trochę czasu.

Ola

#ślub #konsultantślubny #prawdziwahistoria #wesele #czarymarry #weddingplanner #wywiad #prawdziwamiłość #babcia #dawnotemu

MSS08960.jpg

Napisz

do nas!

kontakt@czarymarry.com
Kasia 577 900 036, Ola 726 594 267

  • Black Spotify Icon
  • Black Facebook Icon
  • Black YouTube Icon
  • Black Instagram Icon